System pakowania gravela: Daily, Adventure, Bikepacking (DAB)

Największym problemem pakowania nie jest brak miejsca. Jest nim próba zabrania wszystkiego „na wszelki wypadek”. Z czasem zrozumiałem, że najlepszy setup to nie ten, który ma wszystko, ale ten, który odpowiada dokładnie temu, dokąd jadę.

Spakowany rower gravelowy na tle świerzo ściętych konarów drzew

Od dłuższego czasu próbuje zbudować idealny system pakowania.

Taki bez kompromisów. Taki, w którym wszystko ma swoje miejsce i jest zawsze pod ręką.

Pompka? Jest na ramie.

Dętka? Oczywiście.

Multitool? Zawsze.

Mini obcęgi? Mogą się kiedyś przydać.

Scyzoryk? Lepiej mieć niż nie mieć.

A skoro i tak zabieram aparat, to może od razu torba na kierownicę. W końcu dobrze byłoby móc w każdej chwili wyjąć drona, nagrać kilka ujęć i jechać dalej.

Każda z tych rzeczy z osobna wydaje się rozsądnym pomysłem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie rozsądne pomysły lądują jednocześnie na rowerze.

I nagle okazuje się, że gravel wygląda, jakbym wybierał się na dwudniowy bikepacking. Tylko że ja jadę… po bułki. Albo na dwudziestokilometrową pętlę po pracy.

Zamiast poczucia, że jestem przygotowany na każdą sytuację, coraz częściej miałem wrażenie, że wożę ze sobą rzeczy, których prawdopodobnie nigdy tego dnia nie użyję.

Wtedy zrozumiałem, że problemem nie jest brak odpowiednich toreb ani sprzętu.

Problemem było moje podejście.

Próbowałem stworzyć jeden zestaw, który sprawdzi się zawsze.

A taki zestaw po prostu nie istnieje.

Zamiast szukać jednego uniwersalnego rozwiązania, lepiej zbudować system, który dopasowuje się do planu dnia. Taki, który ułatwia przygotowania, zamiast dokładać kolejne rzeczy „na wszelki wypadek”.

Tak powstał pomysł na DAB.

Nie jest to lista obowiązkowego wyposażenia ani jedyny słuszny sposób pakowania. To prosty system złożony z trzech poziomów, w którym każdy kolejny rozszerza poprzedni.

DAILY

Adventure

Bikepacking

Dzięki temu przed wyjazdem nie zastanawiam się już, co zabrać.

Zadaję sobie tylko jedno pytanie:

Na jakim poziomie jadę dzisiaj?

Poziom Pierwszy – DAILY

To fundament całego systemu DAB.

Nie zakładam dodatkowych toreb. Nie zastanawiam się, co dziś spakować. Rower jest zawsze gotowy do jazdy.

Najważniejszym elementem jest niewielki, wodoodporny pojemnik narzędziowy zamocowany pod dolną rurą ramy.

Zostaje tam na stałe. Nie pakuję go przed wyjazdem i nie wyjmuję po powrocie.

To właśnie on sprawia, że mogę po prostu wyjść z domu, wsiąść na rower i jechać.

Jego zadanie jest bardzo proste.

Nie naprawić każdą możliwą awarię. Nie być przygotowanym na wszystko.

Ma dać mi możliwość bezpiecznego powrotu do domu po typowych problemach, które mogą spotkać mnie podczas zwykłej jazdy.

Dlatego w środku znajduje się tylko podstawowy zestaw: dętka, multitool, łyżki do opon, zestaw naprawczy do opon bezdętkowych, spinka do łańcucha i kilka drobiazgów, które naprawdę mają sens.

Resztę uzupełnia pompka zamocowana na ramie.

I to wystarczy.

Poziom drugi – ADVENTURE

To kolejny poziom systemu DAB.

Rower nadal zaczyna z konfiguracją Daily. Pojemnik narzędziowy zostaje na swoim miejscu, pompka nadal jest zamocowana do ramy.

Nie buduję wszystkiego od nowa.

Po prostu dokładam rzeczy, które mają sens, gdy jadę dalej od domu.

Adventure to już nie jest szybka pętla po okolicy.

To całodniowa trasa, gdzie kilometry zaczynają dzielić mnie od kanapy, garażu i… najważniejszego wsparcia technicznego.

Bo wiadomo – telefon do żony 120 kilometrów od domu z pytaniem, czy mogłaby przyjechać po rower i zmęczonego rowerzystę, to opcja awaryjna.

Bardzo awaryjna.

Dlatego dokładam drugi poziom zabezpieczenia.

Do zestawu trafia druga dętka. Pojawia się kamera DJI, bo na takich trasach chcę już nie tylko jechać, ale też zapisać historię z drogi.

Dochodzi odzież na zmianę warunków – rękawki lub nogawki, powerbank i kilka dodatkowych rzeczy, które wcześniej nie były potrzebne.

Tutaj mogę pozwolić sobie również na dodatkowe narzędzia: mały scyzoryk, niewielkie obcęgi czy inne drobiazgi, które nie są niezbędne na krótkiej trasie, ale dają większy spokój, gdy dzień spędzam daleko od domu.

Adventure nie oznacza zabrania wszystkiego.

Oznacza tylko, że zwiększam swój margines bezpieczeństwa.

Poziom trzeci – BIKEPACKING

Ostatni poziom systemu DAB.

Tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda.

Bikepacking to moment, w którym rower przestaje być tylko środkiem do pokonywania kilometrów.

Staje się moim środkiem transportu, bazą i miejscem, z którego korzystam przez kilka dni.

Tutaj sky is the limit.

W zależności od planu może pojawić się torba na kierownicę, większa torba podsiodłowa, dodatkowe wyposażenie, sprzęt foto, a nawet dron.

Dochodzi więcej ubrań, rzeczy potrzebnych na nocleg, zapas jedzenia i wszystko to, co pozwala funkcjonować z dala od domu.

Ale większy bagaż nie oznacza zabierania wszystkiego.

Każda rzecz nadal musi mieć swoje uzasadnienie.

Bo na wyprawie nie chcę być zależny od telefonu do znajomego, sklepu za rogiem czy przypadkowej pomocy.

Chcę mieć świadomość, że jestem przygotowany na to, co może wydarzyć się na trasie.

Bikepacking wymaga największej samowystarczalności.

To już nie jest pytanie: Czy dam radę wrócić do domu?

To pytanie: Czy mam wszystko, czego potrzebuję, żeby przez kilka dni żyć z roweru?

I właśnie dlatego ten poziom wygląda zupełnie inaczej niż Daily czy Adventure.

Nie dlatego, że zabieram więcej.

Tylko dlatego, że zmienia się cel podróży.

Zasada DAB

Najważniejsza zasada tego systemu jest prosta:

Każdy kolejny poziom nie zastępuje poprzedniego. On go tylko rozbudowuje.

Daily zawsze zostaje.

Pojemnik narzędziowy, pompka i podstawowe wyposażenie awaryjne to fundament, który jest gotowy przed każdą jazdą.

Nie wyciągam go, nie przepakowuję i nie zastanawiam się przed wyjazdem, czy czegoś nie zapomniałem.

Kiedy jadę dalej, dokładam Adventure.

Kiedy planuję wyprawę, dokładam Bikepacking.

Nie zaczynam za każdym razem od pustego roweru.

Po prostu dokładam kolejną warstwę zależnie od tego, czego potrzebuję.

Dzięki temu rower nie jest cały czas obwieszony sprzętem na każdą możliwą sytuację.

Na krótkiej trasie pozostaje lekki i prosty. Na dłuższej dostaje dodatkowe wyposażenie, które ma konkretny cel.

I właśnie o to chodzi w całym systemie DAB.

Nie o to, żeby mieć najwięcej sprzętu.

Tylko żeby za każdym razem zabrać dokładnie tyle, ile naprawdę potrzebuję.

Podsumowanie

Przez bardzo długi czas szukałem idealnego setupu.

Takiego, w którym każda rzecz będzie zawsze na rowerze. Takiego, który pozwoli mi być gotowym na każdą sytuację.

Tylko że z czasem zauważyłem jedną rzecz.

Idealny setup nie istnieje.

Bo innego roweru potrzebuję na szybki wypad po pracy, innego na całodniową trasę, a jeszcze innego na kilkudniową wyprawę.

Dlatego zamiast budować jeden przeładowany zestaw, stworzyłem system.

DAB – Daily, Adventure, Bikepacking.

Prosty podział, który pozwala zachować porządek. Każdy poziom ma swoje zadanie. Każdy odpowiada innym potrzebom.

Najważniejsze rzeczy zostają zawsze z rowerem.

Reszta pojawia się dopiero wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebuję.

Bo minimalizm na rowerze nie polega na tym, żeby mieć jak najmniej.

Polega na tym, żeby nie wozić rzeczy, które nie pomagają Ci w danej podróży.

Czasami najlepszym sprzętem, jaki możesz zabrać, jest ten, którego nie musisz zabierać.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *